SONIA + FER

 

Dziś wspominamy z rozrzewnieniem ostatni podmuch wakacji, jaki we wrześniu ubiegłego roku przeżyliśmy w towarzystwie Soni i Fernanda.

Dzięki nim mieliśmy okazję pierwszy raz w życiu wybrać się na Warmię i Mazury, gdzie nie ma już asfaltowych dróg i bezczelnie, pod koniec września, poudawać, że nadal jest lato i wystawić nasze blade od siedzenia przed komputerem twarze na działanie ostatnich promieni słońca.

Łan Sztuk ugościł nas jak nikt inny, pokazując malutki skrawek tego na czym może polegać wymarzone życie freelancera. Łosi niestety nie było, ale był lokalny cydr z Kwaśnego Jabłka, drewniany domek pośrodku niczego ze skrzypiącą podłogą i absolutną ciszą, i ognisko podczas którego Sonia i Fernando celebrowali piękny zwyczaj palenia bukietu w ich pierwszą rocznicę ślubu.

 

 

//]]>